Pizza Italiana i Amore
Opowieść o golfie we Włoszech, czyli 10 pól w Lazio i Toskanii podczas długiego weekendu majowego. Nie ma nic lepszego na świecie niż długi weekend majowy. No, może trochę przesadzam, ale jeśli wystarczy wziąć tylko trzy dni urlopu, żeby mieć dziewięć dni wolnego, to naprawdę nie jest źle. Szczególnie gdy przed nami wypad do Wiecznego Miasta, czyli Rzymu, odwiedziny u przyjaciół, wycieczka po Toskanii, zwiedzanie Florencji i oczywiście golf w międzyczasie. Tak się
Białe kuleczki i sześć główek Lenina
Myślicie, że znowu będzie o golfie? No, trochę będzie, bo nie da się ukryć, że jestem lekko zakręcony na tym punkcie i marzę, żeby was wszystkich też wkręcić w uprawianie tej kapitalnej gry. Ale skąd ten tytuł? To proste: białe kuleczki, bo choć piłeczki do golfa są w różnych kolorach, to w większości są białe, a sześć główek Lenina to jedna z moich ulubionych piosenek Elektrycznych Gitar i Kuby Sienkiewicza. Co łączy białe kuleczki i główki? Oczywiście golf. Bo golf to taka gra
Golf gra pasterzy i gentlemanów
To właśnie szkoccy pasterze owiec, pewnie trochę z nudów, a może też z myślą o przyjacielskiej rywalizacji, leżąc i gapiąc się raz na owieczki, a raz na niebo wymyślili tę grę. Wykopali w ziemi parę dołków, przysposobili znalezione gałęzie, tak żeby miały formę łopatki na końcu, zrobili kulkę ze skóry, wypełnili ją w środku trocinami i powiedzieli do siebie: kto trafi piłeczką do dołka mniej razy w nią uderzając, ten wygrywa. Minęło trochę czasu. Zmagania pasterzy